Leopold Okulicki

(1898 – 1946), ps. „Niedźwiadek”, gen. bryg. Wojska Polskiego, współorganizator SZP-ZWZ-AK, ostatni komendant główny Armii Krajowej
IPN

Biogram

   
         

 

1898–1921. ŻOŁNIERZ KOMENDANTA

Leopold Okulicki urodził się 12 listopada 1898 r. w Bratucicach koło Okulic w powiecie Bochnia w zamożnej rodzinie chłopskiej. Jego rodzicami byli rolnicy Błażej i Anna z domu Korcyl, właściciele ośmiohektarowego gospodarstwa. Po ukończeniu szkoły powszechnej w Okulicach od 1909 r. uczył się w gimnazjum w Bochni. Ze względu na aktywny udział w działaniach niepodległościowych w latach wielkiej wojny 1914–1918 przerwał naukę; klasy siódmą i ósmą oraz maturę składał jako eksternista dopiero w kwietniu 1919 r. Pochodzenie społeczne Okulickiego i jego zaangażowanie w działalność niepodległościową niemal od dziecka stanowią fragment jednego z najważniejszych procesów w historii Polski – uzyskania przez polskich chłopów świadomości narodowej. W Galicji proces ten nastąpił zasadniczo na przełomie wieków XIX i XX, a jego ramowymi datami były lata 1846 (wywołana przez austriackich prowokatorów rzeź galicyjska – stłumienie rękami chłopów zrywu niepodległościowego w Galicji) i 1918–1920 (wojny o niepodległość). Budząca się świadomość narodowa wraz z narastającym poczuciem własnych interesów i aspiracji była niewątpliwie wynikiem działalności powstających w ciągu ostatniej ćwierci XIX w. partii ludowych zwalczanych przez Kościół i ziemiaństwo, mających już na początku XIX w. własnych liderów, którzy wpływali na posunięcia polskiej reprezentacji w parlamencie wiedeńskim i uchwały Sejmu Krajowego we Lwowie. Odbicie tych procesów można dostrzec w rodzinie Okulickiego. Zmiana w czerwcu 1882 r. nazwiska przez jego dziadka – z Kicka na Okulicki – zdaje się wskazywać na chęć awansu do szeroko rozumianej warstwy urzędniczo-ziemiańskiej, a posłanie młodego Leopolda do gimnazjum świadczy o zamiarze utorowania mu lepszej drogi życiowej od tej, która była udziałem jego przodków. Dla chłopskiego syna stanowiło to wówczas tylko szansę, a ewentualny sukces zależał zawsze od charakteru, zdolności i pracowitości.
W gimnazjum Okulicki zetknął się z ideologią i działalnością niepodległościową. Galicja w dobie autonomii – z polską administracją, sądownictwem i szkolnictwem – stanowiła wówczas centrum narodowego życia kulturalnego i politycznego. Zabór austriacki był terenem działań legalnych i półlegalnych, mających na celu odzyskanie niepodległości, których inspiratorem był Józef Piłsudski i kierowana przez niego PPS-Frakcja Rewolucyjna. Środowiska pokładające nadzieje w ideach niesionych przez przyszłego Marszałka Polski grupowały się wokół powstałej w 1912 r. Komisji Tymczasowej Skonfederowanych Stronnictw Niepodległościowych, a ich zbrojnym zapleczem miały być paramilitarne organizacje związane z poszczególnymi kierunkami politycznymi. Organizacje zbrojne miały stać się kadrą przyszłej armii polskiej, która w myśl planów Piłsudskiego powstałaby po wybuchu wojny światowej, wkroczeniu jednostki polskiej do zaboru rosyjskiego i nieuchronnym, jak sądził Piłsudski, wybuchu w Królestwie Polskim powstania zbrojnego.
Okulicki od maja 1913 r. działał w patriotycznych organizacjach paramilitarnych, związanych ideowo z Józefem Piłsudskim, m.in. w Związku Strzeleckim w Bochni. W maju 1914 r. zdał egzamin podoficerski. Po wybuchu I wojny światowej, w tydzień po wymarszu 1. Kompanii Kadrowej (6 sierpnia 1914 r.), zgłosił się do Legionów. Jednak już we wrześniu 1914 r. został zwolniony jako niezdolny do służby ze względów zdrowotnych. Zapewne w tym niefortunnym początku kariery wojskowej późniejszego generała odegrały niemałą rolę jego młodociany wiek i niski wzrost. Dalsze koleje tej kariery są dość dobrze znane. Został żołnierzem 3. pułku II Brygady. Pod pseudonimem „Sęp” brał udział w zaciekłych bojach pod Kostiuchnówką (4–7 lipca 1916 r.), zakończonych odwrotem nad rzekę Stochod, gdzie oddziały polskie były w ogniu jeszcze do października 1916 r. Udział w tych walkach przyniósł Okulickiemu pierwsze odznaczenia i awanse: w lecie tego roku został kapralem, a w październiku awansował do stopnia sierżanta.
Znad Stochodu brygady legionowe zostały wycofane na Mazowsze, gdzie przezbrojono je i szkolono według wzorów niemieckich z myślą o przekształceniu w formacje kadrowe przyszłego wojska polskiego, tzw. Polskiej Siły Zbrojnej – Polnische Wehrmacht, które miały być tworzone pod nadzorem niemieckim. Pod względem politycznym decyzje te były następstwem aktu państw centralnych z 5 listopada 1916 r. W 1917 r. Okulicki uczęszczał na kurs oficerski w Zegrzu. Zwrot w wydarzeniach wojennych, rewolucja lutowa w Rosji i zarysowująca się przegrana państw centralnych skłoniły Piłsudskiego do porzucenia obozu Austrii i Prus – z tej strony nie można już było oczekiwać żadnych zasadniczych koncesji na rzecz sprawy polskiej. Pretekstem do zerwania stała się sprawa przysięgi, jakiej władze niemieckie zażądały od legionistów (już żołnierzy Polskiej Siły Zbrojnej). W lipcu 1917 r. zdecydowana większość żołnierzy I i III Brygady odmówiła na rozkaz Komendanta Piłsudskiego złożenia przysięgi. Żołnierze i oficerowie pochodzący z Królestwa Polskiego zostali internowani w Szczypiornie i Beniaminowie, a Galicjan wcielono do armii austriackiej. Być może w okresie reorganizacji jednostek legionowych (listopad 1916 – lipiec 1917 r.) Okulicki przeszedł do III Brygady. Mogłaby na to wskazywać jego postawa w czasie kryzysu przysięgowego, gdy II Brygada złożyła przysięgę, oraz późniejsza służba w 4. pułku piechoty Legionów wywodzącym się z III Brygady. W lipcu 1917 r. Okulicki odmówił złożenia przysięgi. Jako Galicjanin został we wrześniu tego roku przymusowo wcielony do armii austriackiej i skierowany do szkoły oficerów rezerwy w Koszycach (styczeń–marzec 1918 r.). Po jej ukończeniu skierowano go na front włoski. W sierpniu 1918 r. zdezerterował i powrócił do Bochni, skąd po pewnym czasie przeniósł się do Krakowa. Wstąpił wówczas do Polskiej Organizacji Wojskowej (POW), założonej na rozkaz Piłsudskiego jeszcze we wrześniu 1914 r. i działającej we wszystkich środowiskach polskich w konspiracji przed państwami centralnymi. W tym okresie POW przygotowywała się do przejęcia władzy z rąk administracji rozpadających się Austro-Węgier. 31 października 1918 r. Okulicki uczestniczył w kierowanej przez płk. Bolesława Roję, swego byłego dowódcę z 3. pułku II Brygady, akcji rozbrajania Austriaków i ustanawiania pierwszych polskich instytucji w Krakowie. Na początku listopada 1918 r. sformułował w Bochni pluton piechoty spośród gimnazjalistów należących do POW i wraz z nim wszedł w skład organizującego się ponownie 4. pułku piechoty Legionów.
W nocy z 31 października na 1 listopada 1918 r. składające się z Ukraińców jednostki byłej armii austriackiej, na rozkaz Ukraińskiej Rady Narodowej, powstałej 19 października 1918 r., podjęły próbę opanowania Lwowa (Ukraińcy byli najmniejszą grupą narodowościową w tym mieście) i rozpoczęły ustanawianie administracji ukraińskiej w Galicji Wschodniej. Proklamowano Zachodnioukraińską Republikę Ludową z tymczasową stolicą w Stanisławowie. We Lwowie rozpoczęły się zacięte walki polskich jednostek ochotniczych sformowanych z mieszkańców miasta i byłych wojskowych dowodzonych przez kapitana Czesława Mączyńskiego z jednostkami Ukraińskiej Halickiej Armii. Zakończyły się one wyparciem Ukraińców z miasta i utworzeniem przez nich pierścienia otaczającego Lwów. Głośne w całej Polsce hasło „odsieczy Lwowa” było wówczas jednym z ważniejszych czynników przyspieszających powstanie polskiej państwowości. Po wybuchu walk z Ukraińcami Okulicki, bezpośrednio po nominacji na stopień podchorążego, jako dowódca plutonu w 5. kompanii 4. pułku piechoty Legionów uczestniczył w starciach w rejonie Przemyśla i w przełamaniu ukraińskiej blokady wokół Lwowa w listopadzie 1918 r. W następnych miesiącach wraz ze swym pułkiem brał udział w potyczkach z oddziałami ukraińskimi w rejonie Lwowa. 3 lutego 1919 r. zgłosił się na ochotnika i samodzielnie zniszczył granatami stanowisko karabinu maszynowego blokującego ogniem pozycje 5. kompanii. Został wówczas ranny i do maja leczył się w szpitalu. W tym czasie, w marcu, 4. pułk piechoty Legionów odwołano z frontu ukraińskiego w rejon Zegrze–Jabłonna w celu reorganizacji.
W maju 1919 r. Okulicki wrócił do swojej jednostki i został z nią (w składzie nowo utworzonej dywizji legionowej) skierowany na front w okolice Wołkowyska – na południe od Grodna – do walki z wojskami bolszewickimi. Bolszewicy, posuwając się na zachód w ślad za wycofującymi się Niemcami, po złamaniu polskiej samoobrony zajęli m.in. Wilno i kierowali się na zachodni brzeg Bugu, realizując plan „Wisła”, zakładający utworzenie polskiej republiki sowieckiej i przebicie się do Niemiec w celu wsparcia tam rewolucji komunistycznej. Od kwietnia 1919 r. trwały na tym froncie polskie działania ofensywne, odbito wtedy Nowogródek, Baranowicze, Wilno. Okulicki brał udział w bojach pod Lidą, Wołożynem, Bogdanowem i Mołodecznem. W walkach z bolszewikami 4. pułk piechoty Legionów dotarł w lecie 1919 r. do linii rzeki Berezyny, której na rozkaz Piłsudskiego nie wolno było już przekraczać. W walkach tych ponownie ranny w lipcu tego roku, powrócił jednak ze szpitala na front już w sierpniu, obejmując dowodzenie kompanią. Postawa wykazana w lecie, zwłaszcza w wypadzie na Wołożyn 11 czerwca, potwierdzona odniesionymi ranami, przyniosła mu dalsze wyróżnienia. We wrześniu 1919 r. został awansowany do stopnia podporucznika i formalnie już mianowany dowódcą kompanii w 3. batalionie 4. pułku piechoty Legionów.
Na przełomie maja i czerwca 1920 r. Okulicki odznaczył się w nierozstrzygniętej bitwie nad Berezyną (po 14 maja bolszewicy próbowali przejść do ofensywy na froncie północnym). Został wówczas ranny. Zanim odesłano go do szpitala na tyły, jeszcze w czerwcu tego roku, zapewne w czasie inspekcji frontu przeprowadzonej przez Józefa Piłsudskiego w pierwszym tygodniu tego miesiąca, otrzymał z jego rąk order Virtuti Militari kl. V (Srebrny Krzyż). Miał wówczas 21 lat. Okulickiemu dane było uczestniczyć w jednej z pierwszych ceremonii wręczania tego orderu za zasługi w toczącej się wojnie – Kapituła Virtuti Militari zebrała się po raz pierwszy 22 stycznia 1920 r. Powrócił ze szpitala na front w sierpniu 1920 r. i zdążył jeszcze uczestniczyć w polskiej kontrofensywie spod Warszawy jako dowódca kompanii i p.o. dowódca batalionu w 4. pułku piechoty Legionów.
Walki z lat 1915–1920 ugruntowały opinię o Okulickim jako o świetnym, bojowym oficerze liniowym. Za zasługi w tych latach otrzymał, oprócz Krzyża Virtuti Militari, trzykrotnie Krzyż Walecznych, z opóźnieniem: w 1921 i dwukrotnie w 1922 r.

{PODZIEL}

   
         

 

1921–1939. POKOJOWY ANTRAKT

W latach 1921–1923 Leopold Okulicki jako dowódca kompanii w 4. pułku piechoty Legionów stacjonował kolejno w Suwałkach, Białej Podlaskiej i Kielcach. W 1922 r. otrzymał stopień kapitana – ze starszeństwem od 1 czerwca 1919 r. Po złożeniu egzaminów wstępnych odbył w latach 1923–1925 studia w Wyższej Szkole Wojennej w Warszawie, uzyskując tytuł dyplomowanego oficera Sztabu Generalnego. Końcowa opinia wystawiona mu przez francuskiego dyrektora nauk w szkole i jej współkomendanta płk. Louisa Faurego była pozytywna i bardzo wyważona: „Oficer o przeciętnych zdolnościach, systematyczny, pracowity, będzie pożytecznym pracownikiem w każdym sztabie”, „co w pełni odpowiadało rzeczywistości” – komentował po wojnie znający dobrze Okulickiego ówczesny kpt. Jerzy Kirchmayer. Oprócz opinii Francuza Okulicki otrzymał również negatywną ocenę, którą sformułował polski komendant szkoły gen. Aureli Serda-Teodorski lub gen. Gustaw Zygadłowicz (historia Wojska Polskiego odnotowała tylko, że ci dwaj generałowie byli komendantami Wyższej Szkoły Wojennej, nic ponadto – do programu szkolenia obawiali się wtrącać): „Niezrównoważony, bez zdolności, nie nadaje się do sztabów”, „co było bezwzględną nieprawdą” – według opinii Jerzego Kirchmayera.
Po 1925 r. Okulicki rozpoczął karierę sztabową. Od 1 listopada 1925 r. służył w stopniu kapitana dyplomowanego w Dowództwie Okręgu Korpusu (DOK) III w Grodnie kolejno jako: kierownik referatu mobilizacyjnego, od lutego 1928 r. p.o. szef Wydziału Ogólnego, od 1929 r. kierownik Okręgowego Urzędu Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego. Nie brał udziału w majowych walkach 1926 r., ale popierał marszałka Józefa Piłsudskiego. 19 marca 1928 r. został awansowany do stopnia majora. Od 21 kwietnia 1930 r. do 10 lipca 1931 r. pełnił funkcję dowódcy batalionu w 75. pułku piechoty w Rybniku na Śląsku. 11 lipca 1931 r. powołano go na stanowisko wykładowcy taktyki broni połączonych w Centrum Wyszkolenia Piechoty w Rembertowie, następnie od 21 kwietnia 1934 do 20 września 1935 r. pełnił obowiązki szefa sztabu 13. dywizji piechoty w Równem na Wołyniu. Ówczesny pierwszy oficer w sztabie 13. dywizji piechoty kpt. Jerzy Kirchmayer dobrze wspominał współpracę ze swoim przełożonym: „Ażeby zamknąć galerię typów równieńskich, muszę napisać o moim ostatnim szefie sztabu, majorze Leopoldzie Okulickim. Przyjechał do Równego w kwietniu 1934 roku. W stosunku do mnie był z początku dość powściągliwy. Później wyznał mi, że go nastraszono w Warszawie. »Będziesz miał tam trudne zadanie – powiedziano mu w Sztabie Głównym – bo jest tam taki I oficer sztabu, który zjada wszystkich szefów sztabu po kolei«. W rzeczywistości nic podobnego nie było i Okulicki przekonał się prędko, że wina leżała całkowicie nie w mojej nielojalności. Okulicki był synem chłopa w Małopolski. Zaciekły legionista, dzielny żołnierz, oficer zdolny, chętny, lojalny, znakomity kolega, wybuchowy, porywczy charakter. Miał żonę i syna, ale w pożyciu małżeńskim nie był szczęśliwy, przy czym według naszych obserwacji winę ponosiła żona, osoba nietaktowna, trudna w pożyciu, niezręczna i w złym tonie w stosunku do obcych. Nie umiała zżyć się z równieńskim towarzystwem i była ogólnie nie lubiana. Knoll [gen. bryg. Edmund Knoll-Kownacki, dowódca 13. dywizji piechoty – J.P.] ochrzcił Okulickiego z punktu »chojrakiem«, lecz polubił go i cenił. Regulski [dowódca piechoty dywizyjnej 13. dywizji piechoty płk dypl. Bronisław Regulski – J.P.] przekonywał się dłużej, ale wreszcie uznał go także. Ze mną stosunki ułożyły się dobrze. Nie mieliśmy w ciągu wspólnej służby ani jednej scysji”.
Od 21 września 1935 r. Okulicki został przeniesiony do Sztabu Głównego Wojska Polskiego (SG WP). Był to niewątpliwie sukces zawodowy i duży krok w karierze wojskowej. 19 marca 1936 r. otrzymał awans do stopnia podpułkownika i objął stanowisko szefa Wydziału „Wschód” w Oddziale III (operacyjnym) SG. Wydział ten zajmował się opracowywaniem koncepcji przyszłej wojny z ZSRR. Okulicki został tym samym dokooptowany do zespołu pracującego nad podstawową kwestią ówczesnej polskiej doktryny wojennej. 21 marca 1939 r. odwołano go z tego stanowiska – był to już początek gorączkowego opracowywania nowej strategii wojennej po oficjalnym wysunięciu przez Niemcy pretensji do Gdańska i związanych z tym nowych przydziałów dla dużej grupy oficerów SG. Okulicki został włączony do zespołu pracującego nad planem wojny z Niemcami (Plan „Z”). Wkrótce potem, 1 kwietnia 1939 r., podjął obowiązki zastępcy szefa Oddziału III SG i szefa Wydziału Sytuacyjnego – podlegali mu tzw. oficerowie odcinkowi przy poszczególnych armiach WP. Pozostawał na tym stanowisku w chwili wybuchu wojny 1 września 1939 r.

{PODZIEL}

   
         

 

1939–1940. W WALCE Z NIEMCAMI

Przypadek zrządził, że Leopold Okulicki był oficerem, który 1 września 1939 r. o świcie, między godz. 5 a 6, odbierał pierwsze meldunki o ataku niemieckim na Polskę i zarządzał alarmy w sektorze cywilnym i wojskowym. W nocy z 31 sierpnia na 1 września 1939 r. miał dyżur w SG jako oficer służbowy w zastępstwie chorego płk. dypl. Józefa Jaklicza. W SG przebywał wówczas także jego szef gen. Wacław Stachiewicz.
6 września, kiedy Sztab Naczelnego Wodza (Sztab NW; do 1 września 1939 r. SG) został ewakuowany z Warszawy, Okulicki zameldował się u zastępcy szefa Sztabu NW płk. Jaklicza z prośbą o zezwolenie na pozostanie w stolicy. Został mianowany specjalnym delegatem Sztabu NW przy dowództwie obrony Warszawy jako oficer ds. operacyjnych ekspozytury Kwatery Głównej; w praktyce był oficerem łącznikowym naczelnego wodza przy Sztabie gen. Juliusza Rómmla. 8 września otrzymał od szefa Sztabu NW specjalne zadanie dopilnowania realizacji przez gen. Juliusza Rómmla wydanych zarządzeń odnośnie do taktyki walki o Warszawę i współdziałania z wojskami gen. Tadeusza Kutrzeby. Wówczas nie wiedziano jeszcze, że dowódca pośpiesznie tworzonej armii „Warszawa” gen. Juliusz Rómmel, porzuciwszy 6 września na polu walki dowodzoną przez siebie armię „Łódź”, ochłonął z paniki dopiero w Warszawie, gdzie tłumaczył się wykrętnie odcięciem od swoich wojsk przez niemieckie zagony pancerne. Okulickiemu, jako najstarszemu rangą oficerowi w dyspozycji Sztabu NW, powierzono obronę stolicy. W ramach swej funkcji miał przekazywać rozkazy ze Sztabu NW i alarmować go w wypadku, gdyby Rómmel bronił stolicy w oderwaniu od planów zwrotu zaczepnego armii „Poznań” i „Pomorze” nad Bzurą. Obawy budziło to, że gen. Rómmel ze względów prestiżowych niechętnie odnosił się do dyrektyw młodszego służbą szefa Sztabu NW gen. Stachiewicza. Już po wojnie gen. Stachiewicz tak rekonstruował nastrój tych dni: „Tego wszystkiego [o rozkazie do armii „Łódź” sprzecznym z dyrektywami szefa Sztabu NW podporządkowującymi ją gen. Kutrzebie – J.P.] mi gen. Rómmel nie powiedział, ale wyczuwałem u niego pewne »chłodne« zachowanie się w stosunku do mnie i obawiałem się, że może on wydawać zarządzenia w stosunku do armii, które będą krzyżowały poprzednio wydane decyzje. Dlatego wyjeżdżając z Warszawy, pozostawiłem przy nim płk. Okulickiego ze specjalnym zadaniem dopilnowania wykonania wydanych zarządzeń i meldowania zaraz do Naczelnego Dowództwa, gdyby wynikły jakieś zgrzyty”.
Okulicki próbował wywiązać się z tych obowiązków w decydujących dniach 11–18 września. 13 września wysłał do Sztabu NW ostrą, alarmującą depeszę, wskazując na świadome nieudzielenie pomocy gen. Kutrzebie – wbrew rozkazom gen. Rómmel nie przekazał pod dowództwo gen. Kutrzeby Nowogródzkiej Brygady Kawalerii gen. Władysława Andersa, świadomie angażując ją w walki o Mińsk Mazowiecki; mimo apelów gen. Kutrzeby o pomoc wycofał do Warszawy wojska gen. Juliusza Zulaufa walczące – według Okulickiego – z powodzeniem koło Jabłonny. Okulicki wskazywał już wtedy na możliwość ruchu zaczepnego kilku batalionów z obsady Warszawy w stronę armii „Pomorze”. Nie mogąc wpłynąć na decyzje gen. Rómmla w myśl otrzymanych rozkazów, bo jego funkcje były tylko informacyjno-łącznikowe i oczywiście nie mógł rozkazywać generałowi, Okulicki stawił się 11 września u płk. Mariana Porwita w dowództwie odcinka Warszawa-Zachód, meldując gotowość do wzięcia udziału w bezpośredniej walce. Po otrzymaniu funkcji szefa sztabu tego zgrupowania stał się gorącym orędownikiem idei natarcia w kierunku zachodnim w celu odciążenia armii „Poznań” i „Pomorze”, walczących nad Bzurą. Kunktatorstwo gen. Rómmla sprawiło, że Okulicki zamiast postulowanych osiemnastu batalionów otrzymał do realizacji tego planu zaledwie trzy bataliony i grupę pancerną oraz kombinowany oddział lotników.
Od 18 września 1939 r., a więc od momentu objęcia dowództwa tego zgrupowania taktycznego, Okulicki prowadził aktywną obronę na odcinku wolskim. Tego samego dnia jego grupa rozpoczęła natarcie w kierunku zachodnim wzdłuż osi Górce–Blizne, osiągając pod wieczór linię Blizne – Nowy Chrzanów – folwark Jelonki. Ta jedyna akcja ofensywna w czasie obrony stolicy przyniosła jednak połowiczne rezultaty ze względu na szczupłe siły, które Okulicki miał do dyspozycji. Potrafił jednak utrzymać się na zajętych pozycjach do kapitulacji Warszawy. Jeszcze 25 września 1939 r. zgrupowanie Okulickiego odpierało natarcia niemieckie, a w dniu następnym przeszło nawet do kontrataku w kierunku parowozowni Czyste. W skład zgrupowania wolskiego wchodziły m.in. oddziały dowodzone przez mjr. Józefa Spychalskiego i mjr. Stanisława Pieńkosia. Z obydwoma Okulickiego zetkną jeszcze wojenne losy, a Pieńkosiowi dane będzie odegrać w życiu jego ówczesnego dowódcy rolę dwuznaczną. Podczas walk na Woli sztab Okulickiego mieścił się przy ul. Górczewskiej 122.
Za obronę stolicy Okulicki otrzymał 29 września 1939 r. z rąk gen. Rómmla, jako najstarszego rangą oficera na terenie kraju, upoważnionego przez naczelnego wodza, order Virtuti Militari kl. IV (Złoty Krzyż). Kiedy 27 września 1939 r. zapadła decyzja poddania Warszawy, Okulicki początkowo zamierzał przedostać się na Węgry – zorganizował nawet grupę, która miała wyruszyć ze stolicy. Jednak jeszcze tego samego dnia oddał się do dyspozycji gen. Michała Tokarzewskiego-Karaszewicza, który rozpoczynał organizowanie konspiracyjnej Służby Zwycięstwu Polski (SZP). Przysięgę złożył 28 września 1939 r.
Okulicki należał do ścisłej przywódczej grupy kilkunastu oficerów i czołowych działaczy politycznych organizujących SZP. W październiku 1939 r. został odkomenderowany do Łodzi jako wojewódzki dowódca SZP (po płk. Franciszku E. Pfeifferze) z zadaniem zorganizowania struktur konspiracyjnych na tym niezwykle ważnym terenie, było to bowiem bezpośrednie zaplecze Warszawy, a ponadto na obszarze podległym Okulickiemu, w Spale, stacjonował sztab Dowództwa Wehrmachtu na Wschodzie, tzw. Ober-Ost. Okulicki („Kula”, „Jan”, „Pan Jan”, „Miller”) wypełniał swoją misję w bardzo trudnych warunkach szczególnie nasilonego terroru niemieckiego, Łódź bowiem wraz z większą częścią województwa została bezpośrednio wcielona do Rzeszy i w listopadzie 1939 r. przemianowana na Litzmannstadt. Po powstaniu Związku Walki Zbrojnej (ZWZ) Okulicki od stycznia 1940 r. pozostał na swym stanowisku jako komendant Okręgu Łódzkiego ZWZ. Jego prężna działalność doprowadziła do powstania zrębów podziemia na podległym mu terenie. Zainicjował wprowadzenie do administracji niemieckiej volksdeutschów, którzy pozostali lojalni wobec państwa polskiego, i wykorzystanie ich jako cennych informatorów. Struktury wojskowe podziemia oparł na przedwojennych organizacjach paramilitarnych, harcerstwie, związkach oficerów i podoficerów rezerwy. Rozpoczął gromadzenie zapasów broni i wydawanie podziemnej prasy, m.in. tygodnika „Wiadomości Polskie”. Udało mu się doprowadzić do realizacji dwóch akcji dywersyjnych i wykolejenia transportów wojskowych.
W marcu 1940 r. na polecenie zastępcy komendanta ZWZ i komendanta okupacji niemieckiej płk. Stefana Roweckiego „Grota” (ZWZ był dowodzony z Paryża przez gen. Kazimierza Sosnkowskiego „Godziembę”) Okulicki udał się do Wydzielonego Oddziału WP mjr. Henryka Dobrzańskiego „Hubala”, którego na pół jawna działalność sprowadzała krwawe represje na ludność cywilną. „Hubal” operował wówczas częściowo na terenie podległego Okulickiemu Inspektoratu Piotrkowskiego ZWZ, jedynej części Okręgu Łódzkiego niewcielonej do Rzeszy. Okulicki spotkał się z „Hubalem” we wsi Gałki Krzczonowskie w lasach spalskich i wymógł na nim częściową demobilizację oddziału – z 312 ludzi z „Hubalem” pozostało około 80.
Efekty pracy Okulickiego zostały po raz kolejny docenione przez przełożonych – rozkazem z 1 lipca 1940 r. awansowano go do stopnia pułkownika. W maju i czerwcu 1940 r. doszło do ujawnienia konspiracyjnej działalności w Łodzi. Gestapo dokonało aresztowań wśród członków Polskiej Organizacji Bojowej „Wolność” (został zdekonspirowany m.in. jej przywódca Henryk Bartoszewicz), ściśle związanej z ZWZ. W czasie śledztwa ujawniono adres kwatery komendanta Okręgu Łódzkiego ZWZ przy ul. Kilińskiego 117 oraz nazwisko, jakim się posługiwał (Johann Müller). Rozpoczęły się zakrojone na szeroką skalę poszukiwania Okulickiego, m.in. aresztowano w Łodzi kilkudziesięciu Müllerów. W obliczu dekonspiracji i bezpośredniego zagrożenia Okulicki 14 sierpnia został odwołany z funkcji komendanta Okręgu. Po przedostaniu się we wrześniu do Warszawy otrzymał tymczasowo funkcję inspektora Komendy Głównej ZWZ (KG ZWZ). Musiał zmienić pseudonimy: „Jan Mrówka”, „Mrówka”, „Kobra”. Po niecałym miesiącu Stefan Rowecki, wówczas już generał i komendant główny ZWZ, mianował go komendantem okupacji sowieckiej na Obszarze nr 2 – Białystok i Obszarze nr 3 – Lwów z zadaniem zlikwidowania rozbicia organizacyjnego na terenie Obszaru Lwowskiego i uporządkowania spraw ZWZ w obrębie całej okupacji. Ta misja pułkownika Okulickiego była szczególnie trudna i niebezpieczna.

{PODZIEL}

   
         

 

1940–1941. LWÓW I ŁUBIANKA

Jako element podjętego przez gen. Roweckiego i płk. Leopolda Okulickiego, wówczas komendanta okupacji sowieckiej, planu kompleksowego rozwiązania problemów konspiracji na ziemiach wschodnich Rzeczypospolitej jesienią 1940 r. (około 26 października) na Obszar nr 2 – Białystok przerzucona została grupa oficerów, którzy mieli przejąć kierownictwo ZWZ po dekonspiracjach na tych terenach. 23 października 1940 r. wyruszył też z Warszawy Okulicki. Towarzyszyła mu jako łączniczka Bronisława Wysłouchowa „Biruta” oraz dwóch oficerów transportujących radiostację, jednym z nich był kpt. Jerzy Missuna. Mieli oni przekraczać granicę w dwa dni po Okulickim.
Przewodnikiem był ppor. Bolesław Zymon „Waldy Wołyński”. Nad granicą rozdzielili się: Okulicki i „Biruta” skorzystali z kanału przerzutowego KG ZWZ przez Rawę Ruską, a „Waldy” poprowadził resztę ekipy przez Uściług. Okulicki przybył do Lwowa 2 listopada 1940 r. Przez pewien czas ukrywał się w klasztorze jezuitów, następnie zorganizował swoją kwaterę przy ul. Zadwórzańskiej 117. Dwaj oficerowie wraz z radiostacją nigdy do Lwowa nie dotarli.
Przez „Birutę” nawiązał pierwsze kontakty – najpierw z mecenasem Antonim Kozłowskim, potem z ppłk. Janem Maksymilianem Sokołowskim „Trzaską”, mjr. Alfonsem Aleksandrem Klotzem „Niewiarowskim”, ppłk. Adamem Paszkowskim i księdzem Tadeuszem Walczakiem. Przedstawione przez nich dowody potwierdziły podejrzenia, żywione przez Roweckiego i Okulickiego jeszcze w Warszawie, o głębokiej infiltracji struktur konspiracji lwowskiej przez NKWD.
Zadania, jakie postawiono przed Okulickim, sprowadzały się do stworzenia aparatu dowodzenia na całym terenie okupacji i rozbudowania go na poziomie okręgów, rozszerzenia, a właściwie stworzenia, sieci wywiadu, zorganizowania systemu łączności radiowej i kurierskiej z Warszawą. Ogólną dyrektywą był nakaz zdwojonej ostrożności i wciągania do pracy z istniejących organizacji tylko ludzi całkowicie pewnych i sprawdzonych.
Od listopada 1940 r. do stycznia 1941 r. Okulicki organizował Komendę Obszaru nr 3 i rozpoczął tworzenie dowództw okręgów.
Niestety, misja „Mrówki” od początku nie miała szans powodzenia, już bowiem na etapie podróży do Lwowa obserwowany był przez sowieckiego prowokatora, którym okazał się Zymon. Nie zdając sobie sprawy z prawdziwej roli, jaką on pełnił, ze względu na brak łączności z Warszawą Okulicki zdecydował się w styczniu 1941 r. wysłać kurierów, w tym „Birutę”, do stolicy z raportem o rezultatach swej działalności. Nie miał jednak alternatywy przy wyborze trasy przerzutu przez linię Ribbentrop–Mołotow i musiał zaryzykować posłanie ich szlakiem zaproponowanym przez Zymona (Włodzimierz Wołyński – Uściług – Hrubieszów). „Waldy” zjawił się we Lwowie, by osobiście nadzorować przerzut – w efekcie kurierzy zostali aresztowani przez NKWD już na lwowskim dworcu kolejowym 15 stycznia 1941 r. Wkrótce potem, w nocy z 21 na 22 stycznia 1941 r., specjalna ekipa NKWD aresztowała Okulickiego w jego mieszkaniu. Został zdekonspirowany już w chwili przybycia do Lwowa. Bezpośrednim sprawcą jego wydania był zdrajca Zymon „Waldy”. NKWD, aresztując Okulickiego, znał jego prawdziwe nazwisko, aktualny stopień i funkcję w organizacji.
Po zniknięciu „Mrówki” praca konspiracyjna we Lwowie prawie zamarła, mimo wysiłków desygnowanych przez niego na wypadek dekonspiracji następców – mjr. Klotza, a po nim płk. Sokołowskiego. Nastąpiła całkowita utrata łączności z Warszawą. 22 kwietnia 1941 r. gen. Rowecki poinformował w specjalnej depeszy gen. Sosnkowskiego, że postanowił osobiście objąć Komendę Okupacji Sowieckiej i że w lecie 1941 r. wyjedzie do Lwowa, by uporządkować sprawy ZWZ. Sądzić należy, że gdyby Niemcy nie uderzyły na ZSRR 22 czerwca 1941 r., to w lecie tr. gen. Iwan Sierow, komisarz ludowy spraw wewnętrznych USRR, odbierałby od Stalina i Hitlera gratulacje za niebywały sukces – schwytanie we Lwowie komendanta głównego ZWZ.
Więzienie Brygidki było miejscem, gdzie Okulicki natychmiast po ujęciu został przewieziony, tam bowiem w dawnym klasztorze mieściła się centrala miejscowego NKWD. W czasie przesłuchania prowadzonego przez gen. Sierowa otrzymał propozycję współpracy, pozostania na swoim stanowisku i utrzymania ZWZ we Lwowie pod kontrolą sowiecką. Zdecydowanie odmówił. Przewieziono go do Moskwy i osadzono w więzieniu NKWD na Łubiance. Podczas pięciomiesięcznego śledztwa, wobec szczegółowych informacji o strukturach ZWZ, jakie mu przedstawiono – sięgały one aż do KG – Okulicki podjął próbę śmiałej rozgrywki. Twierdził, że otrzymał zadanie prowadzenia tylko akcji antyniemieckiej i zgodził się na udzielenie posiadanych wiadomości o Niemcach. W zamian za to miał być skierowany do „Rakonia” (ówczesny pseudonim gen. Stefana Roweckiego) jako poseł z propozycją zaprzestania walki ZWZ przeciw ZSRR i podjęcia współdziałania przeciwko Niemcom. Ta gra – z pewnością obustronnie oszukańcza, bo trudno przypuszczać, by propozycje rosyjskie miały inny cel niż złamanie odporności psychicznej więźnia – skończyła się, gdy kryptolodzy NKWD rozszyfrowali znaleziony przy „Birucie” raport „Mrówki” dla „Rakonia”. Wynikało z niego niezbicie, że działalność Okulickiego we Lwowie była skierowana przeciwko ZSRR. W efekcie Okulicki został obrzucony wyzwiskami („żulik”) i przekazany do cieszącego się ponurą sławą więzienia w Lefortowie. Przeszedł w nim niezwykle ciężkie trzydziestopięciodniowe śledztwo, połączone z torturami fizycznymi i wyrafinowaną presją psychiczną. Pozostałością po nim były dolegliwości sercowe – skutek stosowania metody konwejera, czyli ustawicznych przesłuchań przy całkowitym pozbawieniu snu – oraz osłabienie wzroku – rezultat bezustannego przebywania w pomieszczeniu oświetlonym całą dobę mocnym światłem elektrycznym. Nikogo nie wydał w bestialskim śledztwie, odmówił też ujawnienia haseł, twierdząc, że je zapomniał. Zachowywał się z godnością. W połowie czerwca 1941 r. podpisał protokół śledztwa, który stał się podstawą aktu oskarżenia. Koronnym dowodem przeciwko Okulickiemu był jego raport do gen. Roweckiego, znaleziony przy aresztowanej Wysołuchowej. Do rozprawy przed trybunałem NKWD, w wyniku której otrzymałby zapewne wyrok śmierci lub 25 lat łagrów, nie doszło. Po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej i zawarciu porozumienia Sikorski–Majski Okulicki został zwolniony 14 sierpnia 1941 r., a według niektórych źródeł już 2 sierpnia, w ramach tzw. amnestii. Otrzymał nominację rządu polskiego na szefa sztabu tworzącej się armii polskiej w ZSRR pod dowództwem gen. Władysława Andersa. Ironia losu sprawiła, że jednym z sowieckich oficerów łącznikowych, czyli nadzorców, przy sztabie armii polskiej został płk NKWD Kondratiuk, który prowadził śledztwo w sprawie Okulickiego i osobiście torturował jego łączniczkę „Birutę”. Wczorajszy oprawca miał być „od dzisiaj” towarzyszem broni.

{PODZIEL}

   
         

 

1941–1944. ZNOWU W MUNDURZE

Stenogram rozmowy przeprowadzonej 18 marca 1942 r. na Kremlu przez gen.W.Andersa z J.Stalinem i W.Mołotowem

Po zwolnieniu z wiezienia Leopold Okulicki został jeszcze w sierpniu mianowany przez gen. Andersa szefem sztabu mającej się formować armii polskiej w ZSRR, właściwie: Polskich Sił Zbrojnych w ZSRR (PSZ). Po kilkutygodniowym pobycie w Moskwie, potrzebnym na kurację po przejściach więziennych, udał się do Buzułuku, gdzie umieszczono siedzibę dowództwa PSZ. Z trudem, po kilkakrotnych interwencjach gen. Andersa, udało się Okulickiemu doprowadzić do zwolnienia przez NKWD Bronisławy Wysłouchowej „Biruty”.
Na stanowisku szefa sztabu był Okulicki jednym z głównych organizatorów PSZ w ZSRR. Jego praca została wysoko oceniona przez gen. Andersa. Obok nawału nierozwiązywalnych problemów technicznych, wynikłych na skutek sabotowania przez ZSRR umowy Sikorski–Majski, na Okulickiego spadł obowiązek poszukiwania około 15 tys. polskich oficerów zaginionych w ZSRR po 17 września 1939 r. Przy sztabie PSZ zorganizował specjalną komórkę dokumentującą martyrologię Polaków w ZSRR w latach 1939–1941. Na jego rozkaz zbieraniem danych o zaginionych oficerach zajął się rtm. Józef Czapski.
Na początku grudnia 1941 r. Okulicki znalazł się w składzie oficjalnej delegacji polskiej, która pod przywództwem gen. Władysława Sikorskiego toczyła na Kremlu pertraktacje z kierownictwem sowieckim. 4 grudnia wraz z gen. Władysławem Andersem i gen. Zygmuntem Szyszko-Bohuszem reprezentował stronę polską na naradzie w sowieckim Sztabie Generalnym, poświęconej realizacji ustaleń podjętych w rozmowach Sikorski–Stalin. Po południu tego samego dnia uczestniczył w obiedzie wydanym przez Stalina na cześć premiera Sikorskiego. W czasie przyjęcia Stalin odkrył podobieństwo między Okulickim i nieznanym rewolucjonistą z Sosnowca, który przed laty pomógł mu w przeprawie przez granicę, po czym z wyreżyserowanym uznaniem odniósł się do kończącego rozmowę komentarza Okulickiego: „Z Łubianki na Kreml niedaleko. Mnie ta droga zajęła pół roku, ale jeżeli przyniesie to korzyść Polsce, to nie będę żałował, że trwała tak długo”.
Sabotowanie ustaleń grudniowych przez władze sowieckie i ciężka sytuacja PSZ spowodowana drastycznym zmniejszeniem racji żywnościowych były głównymi tematami dramatycznych negocjacji między gen. Andersem i płk. Okulickim a Stalinem i Mołotowem, przeprowadzonych na Kremlu 18 marca 1942 r. W obliczu nieustępliwości strony sowieckiej (Stalin nie zgodził się na utrzymanie dotychczasowej puli racji żywnościowych) i wymuszonych na skutek tego ustaleń o częściowej ewakuacji wojska polskiego do Iranu przygnębiająco zabrzmiały ostatnie słowa Okulickiego skierowane do Stalina i oddające głębię rozczarowania strony polskiej: „Dzisiaj nasze marzenia, by tu stworzyć możliwie silną armię i prostą drogą – walcząc – iść do wolnej ojczyzny, rozwiały się”. W drugiej połowie marca 1942 r. Okulicki wraz z gen. Bolesławem Szareckim, naczelnym lekarzem PSZ, i grupą oficerów udał się do Pahlevi w Iranie, by przygotować ewakuację pierwszych grup wojska i ludności polskiej z ZSRR. Po załamaniu się rozmów wojskowych polsko-sowieckich Okulickiemu z dużą trudnością przychodziło wypełnianie funkcji szefa sztabu PSZ. Nadszarpnięte na Łubiance i w Lefortowie nerwy odmawiały mu posłuszeństwa. Kilkakrotnie miał poważne scysje z przydzielonym mu oficerem łącznikowym płk. NKWD Aronem Wołkowyskim, z pochodzenia polskim Żydem, niełatwo znosił też częstą obecność w otoczeniu gen. Andersa wspomnianego już płk. NKWD Kondratiuka.
W efekcie nacisków sowieckich i w porozumieniu z gen. Andersem Okulicki zrezygnował ze swej funkcji i 8 marca 1942 r. objął dowództwo 7. Dywizji Piechoty formującej się w Kermine w Uzbekistanie. Dotychczasowy jej dowódca gen. Szyszko-Bohusz został zamiast Okulickiego mianowany szefem sztabu PSZ. Gen. Szyszko-Bohusz przybył do ZSRR dopiero w sierpniu 1941 r. z Londynu, był więc dla gen. Andersa bardziej wygodny politycznie na tym drugim co do znaczenia stanowisku w PSZ, jako oficer łatwiej akceptowany przez władze sowieckie niż Okulicki. Dotychczasowy szef sztabu mógł wręcz służyć za symbol swą walką we Lwowie, martyrologią w katowniach NKWD, wreszcie lojalną, ale nieustępliwą postawą po sierpniu 1941 r. Zmiana na stanowisku szefa sztabu PSZ, choć została wymuszona przez Rosjan, niewątpliwie była na rękę Andersowi, zwłaszcza w nadchodzącym okresie drażliwych dla obu stron rokowań o prawo wyjścia z ZSRR nie tylko wojska, ale i tych grup polskiej ludności cywilnej, które licznie zgromadziły się wokół obozów PSZ. Stalin, w sytuacji gdy nie udało mu się podporządkować politycznie lub rozczłonkować PSZ, dążył do wypchnięcia polskich jednostek z ZSRR i pozbycia się w ten sposób politycznej przeszkody na drodze do realizacji swych celów strategicznych w stosunku do Polski. Nie robił tego jednak bezpośrednio, ograniczając się do uniemożliwienia polskim jednostkom realnej egzystencji. Te usiłowania zbiegły się z zamiarami Andersa, który również dążył do wyprowadzenia wojska z „nieludzkiej ziemi”, absolutnie nie wierząc w uczciwość polityki Stalina i jego lojalność wobec umów zawartych z Polakami. W tej sytuacji polityczna bezkompromisowość Okulickiego mogła skomplikować rokowania. O przejściu pułkownika na mniej eksponowane politycznie stanowisko dowódcy 7. Dywizji Piechoty zadecydowały więc względy polityczne. Zdaniem gen. Andersa jako szef sztabu PSZ Okulicki był bez zarzutu, co znalazło wyraz w pochwalnej opinii z 16 kwietnia 1942 r.: „Płk dypl. Okulicki, obecny dowódca 7 DP, współpracował ze mną jako Szef Sztabu od pierwszych dni organizacji naszej armii w ZSRR. W tych najcięższych chwilach, kiedy 7 miesięcy współpracy można śmiało policzyć za 7 lat, płk. dypl. Okulicki wykazał tyle niespożytej energii i hartu ducha oraz tyle żołnierskich zalet, jak poprzednio w wojnie 1939 r. i następnie w ZWZ. Ani na chwilę nie zawiódł mego całkowitego zaufania, był wzorem lojalności służbowej i odwagi cywilnej. Cieszę się niezmiernie, że dziękując mu za wielką pomoc wykazaną naszej sprawie, mogę wyrazić całkowitą pewność i wiarę, że taki żołnierz nie zawiedzie nigdy na żadnym stanowisku w pracy dla Polski”.
6 sierpnia 1942 r. ukończona została ewakuacja 7. Dywizji Piechoty z ZSRR do Persji. Po przejściu PSZ z ZSRR na Bliski Wschód 7. Dywizja Piechoty pod dowództwem Okulickiego stacjonowała w Khanaquin w Iraku z zadaniem ochrony pól naftowych. Dopiero tutaj oddziały otrzymały pełne uzbrojenie i umundurowanie, a żołnierzy doprowadzono do zadowalającej kondycji zdrowotnej i fizycznej (w ZSRR często nawet połowa oddziałów leżała powalona epidemią lub wycieńczeniem). W ramach tworzącej się Armii Polskiej na Wschodzie (APW) dowódca 7. Dywizji Piechoty otrzymał trzy zadania: zachować zdolność rozwinięcia jednostki w normalną dywizję piechoty; zbierać i szkolić uzupełnienia dla APW (nie tracono słabej nadziei na dalszy napływ Polaków z ZSRR i dlatego w skład 7. Dywizji Piechoty włączono pododdziały zapasowe z dawnych PSZ w ZSRR i z Palestyny oraz Centrum Wyszkolenia Broni i Służb przerzucone także z Palestyny); zapewnić centralne szkolenie oficerów, podoficerów i podchorążych dla APW.
Wiadomość z kwietnia 1943 r. o odkryciu przez Niemców w Katyniu pod Smoleńskiem masowego grobu kilku tysięcy polskich oficerów zamordowanych wiosną 1940 r. przez NKWD stała się dla Okulickiego wielkim wstrząsem, który decydująco zaważył na jego późniejszych postanowieniach i losach. Zgłosił się ochotniczo na lot do kraju w celu ponownego wzięcia udziału w walce podziemnej z pełną świadomością, że walkę tę zapewne przyjdzie kontynuować pod okupacją sowiecką. Decyzja o odwołaniu Okulickiego z dowództwa 7. Dywizji Piechoty zapadła ostatecznie w czasie inspekcji jednostek APW, dokonanej przez gen. Sikorskiego w dniach 27 maja – 17 czerwca 1943 r. Wizyta ta zakończyła się porozumieniem Sikorskiego i Andersa w sprawie nieustępliwego, niepodległościowego kursu politycznego wobec ZSRR, a symbolem tego pojednania przedstawicieli niechętnych sobie dotąd kierunków politycznych było m.in. odegranie w obecności Sikorskiego legionowej melodii „My Pierwsza Brygada” przez orkiestrę z 7. Dywizji Piechoty. Polecając wykonanie tej melodii, gen. Sikorski żartował, że orkiestra z dywizji Okulickiego musi bez wątpienia ją znać. Oficjalnie przeniesiono Okulickiego do dyspozycji Sztabu NW 26 czerwca 1943 r. Tym samym rezygnował on z kuszących perspektyw objęcia po gen. Stanisławie Kopańskim dowództwa doborowej 3. Dywizji Strzelców Karpackich.
W lipcu 1943 r. gen. Michał Tokarzewski-Karaszewicz, dowódca 6. Dywizji Piechoty, płk Leopold Okulicki, występujący jako dowódca 7. Dywizji Piechoty, oraz mjr Władysław Bobiński, dowódca 15. Pułku Ułanów Karpackich udali się z Bliskiego Wschodu do Londynu jako delegaci APW i wysłannicy gen. Władysława Andersa z zadaniem poparcia gen. Kazimierza Sosnkowskiego przeciw grupie Stanisława Kota i Stanisława Mikołajczyka w okresie przesilenia rządowego po tragicznej śmierci gen. Władysława Sikorskiego. Delegacja przybyła jednak do Londynu za późno (14 lipca, w dniu zaprzysiężenia rządu Mikołajczyka) i zdołała tylko poprzeć w imieniu wojska kandydaturę gen. Sosnkowskiego na naczelnego wodza i opowiedzieć się przeciwko ograniczeniu jego prerogatyw. Po pogrzebie Sikorskiego wysłannicy APW powrócili na Bliski Wschód.
Silna i porywcza osobowość Okulickiego nie pozwoliła mu biernie oczekiwać na przydział bojowy. Ostateczna decyzja o jego przerzuceniu do kraju zapadła podczas powtórnego pobytu pułkownika w Londynie we wrześniu 1943 r. Tym razem propozycja wyszła od naczelnego wodza gen. Sosnkowskiego, jak to później on sam stwierdził w niewysłanym piśmie z 15 marca 1944 r. do gen. Tadeusza Komorowskiego „Bora”, które miał ze sobą zabrać do kraju Okulicki. W ostatnim okresie swego pobytu w 2. Korpusie Polskim, sformowanym z jednostek APW na Bliskim Wschodzie, Okulicki podjął działania mające na celu włączenie oddziałów podległych gen. Andersowi w pomoc krajowi. Zapoczątkował rekrutację ochotników na przerzucenie do kraju i zorganizował ich szkolenie. Od 1 do 28 października 1943 r. był dowódcą Ośrodka Wyszkolenia Specjalnego nr 10 na Środkowym Wschodzie. W końcu października, w związku ze swym zgłoszeniem na lot do Polski, został odwołany do Londynu, przydzielony do Oddziału VI (Łączności z Krajem) Sztabu NW oraz przeznaczony do przeszkolenia spadochroniarskiego i komandoskiego obowiązującego cichociemnych. Od początku listopada 1943 r. do stycznia 1944 r. z upoważnienia Oddziału VI organizował nową placówkę przygotowującą cichociemnych do lotów do Polski – tzw. Bazę nr 10 „Impudent” w Ostuni koło Brindisi we Włoszech (z Brindisi startowały samoloty z ekipami specjalnymi). W Bazie „Impudent”, będącej kontynuacją dawnego Ośrodka Wyszkolenia Specjalnego nr 10, szkolono ochotników zwerbowanych przez Okulickiego w APW na Bliskim Wschodzie. Treningi i praktyczne szkolenie w Ostuni prowadził mjr Kryzar. W styczniu 1944 r. Okulicki został odwołany z dowództwa Bazy nr 10 i ponownie skierowany do Londynu na uzupełniające przeszkolenie spadochroniarskie. Zbliżał się moment przełomowy – przerzut do Polski.
Okulicki odgrywał kluczowe znaczenie w planach naczelnego wodza dotyczących zmodyfikowania struktur polskiej konspiracji w obliczu nieuchronnego przesunięcia się frontu i wkroczenia na ziemie polskie Armii Czerwonej. Konieczność zmiany modelu konspiracji stała się nagląca – ZSRR był dla Polski tylko „sojusznikiem naszych sojuszników”, nie istniały też praktyczne szanse na ponowne nawiązanie stosunków dyplomatycznych, gdyż byłoby to niezgodne ze strategią polityczną Stalina wobec Polski. A biorąc pod uwagę fakt, że alianci zachodni zdecydowanie podporządkowali interesy Polski, a nawet częściowo swoje własne, idei nienagannych stosunków z ZSRR – należy uznać, że Okulickiego znów kierowano na stracony posterunek. Jako specjalny emisariusz naczelnego wodza miał on przekazać w Warszawie punkt widzenia gen. Sosnkowskiego na akcję „Burza” i dopilnować, by KG AK nie realizowała koncepcji powstańczych. Według planów gen. Sosnkowskiego miał też odegrać główną rolę na terenach przyszłej okupacji sowieckiej jako komendant konspiracji wojskowej i koordynator akcji podziemnej. Przeznaczano mu rolę gen. Stefana Roweckiego „Grota” i gen. Tadeusza Komorowskiego „Bora”, lecz w jakże zmienionych warunkach międzynarodowych i wewnętrznych Polski.
Okulicki otrzymał przydział do Komendy Głównej AK (KG AK). W liście z datą 15 marca 1944 r., który miał zabrać ze sobą do kraju, naczelny wódz w następujący sposób rekomendował go komendantowi głównemu AK gen. Komorowskiemu „Borowi”: „Oddawca niniejszego [listu – J.P.] płk. Kobra jest starym żołnierzem Armii Krajowej. Za czasów Pańskiego poprzednika był on kolejno Komendantem Okręgu, Inspektorem, wreszcie Dowódcą Okupacji aż do początku 1941 r. Zaaresztowany i wywieziony do Rosji, siedział w więzieniu do sierpnia 1941, składając dowody mocnego charakteru i tężyzny duchowej. Nie jest on człowiekiem nowym dla AK. Wyznaczam go na jednego z zastępców Pana Generała o zakresie działania, który Pan Generał ustali wedle własnego uznania. Ob. Kobra jest pułkownikiem dyplomowanym. Miał on otrzymać dowództwo dywizji w APW, obecnie walczącej na froncie włoskim. Z przykładną i zasługującą na szacunek gotowością zrzekł się tej perspektywy, aby przyjąć moją propozycję udania się do Kraju, którą uczyniłem wiedząc, jak dalece Kraj odczuwa brak starszych wiekiem, doświadczonych i wykształconych oficerów”.
Przed opuszczeniem Londynu Okulicki spotkał się z naczelnym wodzem gen. Sosnkowskim, który przekazał mu ustne dyrektywy i informacje dla „Bora” oraz starał się go przekonać o niecelowości akcji „Burza” i związanej z nią groźbie dekonspiracji AK w obliczu niebezpieczeństwa sowieckiego. Sądzić należy, że naczelny wódz planował mianowac Okulickiego komendantem organizacji NIE (Niepodległość), którą przygotowywał w kraju na wypadek okupacji sowieckiej już od stycznia 1944 r. odkomenderowany z KG AK płk. August Emil Fieldorf „Nil”, były szef Kedywu KG AK. Ta nominacja (czy też zamiar) gen. Sosnkowskiego nie znalazła jednak odzwierciedlenia w oficjalnych depeszach z kilku raczej nie budzących wątpliwości powodów. Narzucała się oczywistość zachowania w tej sprawie szczególnie starannej konspiracji także przed rządem RP w Londynie. Już wówczas narastały rozdźwięki między naczelnym wodzem gen. Sosnkowskim i dowódcą 2. Korpusu gen. Andersem a premierem Mikołajczykiem, przeradzając się w nieufność czołowych czynników wojska do nieustępliwości Mikołajczyka wobec dyktatu Stalina. Dla gen. Sosnkowskiego ewentualna kapitulacja ówczesnego premiera wobec żądań sowieckich łączyła się automatycznie m.in. z dekonspiracją przygotowań związanych z zagrożeniem sowieckim. Z tego powodu poczta powierzona Okulickiemu z przeznaczeniem dla KG AK zawierała materiały nieuzgodnione z rządem, a dotyczące konspiracji antysowieckiej i organizacji NIE. Korespondencja ta do dzisiaj pozostaje nieujawniona (czy też raczej: zaginiona). Pułkownik zabierał do kraju, oprócz standardowego wyposażenia cichociemnego, także nowe szyfry do łączności między KG AK a naczelnym wodzem i dowódcą 2. Korpusu Polskiego gen. Andersem. Nowe szyfry miały, wedle zamiarów gen. Sosnkowskiego i gen. Andersa, ze względu na wspomniany wyżej konflikt z premierem Mikołajczykiem uniemożliwić czynnikom rządowym wgląd w korespondencję z KG AK.
25 lutego 1944 r. płk Okulicki przybył na stację wyczekiwania w Brindisi na lot do kraju. Tu otrzymał wspomnianą już wyżej depeszę z 15 marca 1944 r. gen. Sosnkowskiego do gen. Komorowskiego „Bora”, w której mianował Okulickiego jednym z dwóch zastępców komendanta głównego AK. W rzeczywistości było to jednak nieporozumienie zawinione przez „londyńskich” sztabowców, w strukturze AK bowiem takie stanowiska nie istniało. Na szczęście po konsultacji z Oddziałem VI Sztabu NW gen. Sosnkowski zdążył jeszcze przed odlotem Okulickiego unieważnić swoją nominację (depesza do Brindisi z 9 maja 1944 r.) i desygnować Okulickiego na stanowisko zastępcy szefa sztabu KG AK lub komendanta Okręgu. Okulicki lojalnie i cierpliwie ustosunkował się do tego zamieszania; pismo z 15 marca pozostawił na stacji w Brin

Wstecz
Drukuj
Generuj plik PDF
Poleć stronę znajomemu