Leopold Okulicki

(1898 – 1946), ps. „Niedźwiadek”, gen. bryg. Wojska Polskiego, współorganizator SZP-ZWZ-AK, ostatni komendant główny Armii Krajowej
IPN

Biogram

   
         

 

1941–1944. ZNOWU W MUNDURZE

Stenogram rozmowy przeprowadzonej 18 marca 1942 r. na Kremlu przez gen.W.Andersa z J.Stalinem i W.Mołotowem

Po zwolnieniu z wiezienia Leopold Okulicki został jeszcze w sierpniu mianowany przez gen. Andersa szefem sztabu mającej się formować armii polskiej w ZSRR, właściwie: Polskich Sił Zbrojnych w ZSRR (PSZ). Po kilkutygodniowym pobycie w Moskwie, potrzebnym na kurację po przejściach więziennych, udał się do Buzułuku, gdzie umieszczono siedzibę dowództwa PSZ. Z trudem, po kilkakrotnych interwencjach gen. Andersa, udało się Okulickiemu doprowadzić do zwolnienia przez NKWD Bronisławy Wysłouchowej „Biruty”.
Na stanowisku szefa sztabu był Okulicki jednym z głównych organizatorów PSZ w ZSRR. Jego praca została wysoko oceniona przez gen. Andersa. Obok nawału nierozwiązywalnych problemów technicznych, wynikłych na skutek sabotowania przez ZSRR umowy Sikorski–Majski, na Okulickiego spadł obowiązek poszukiwania około 15 tys. polskich oficerów zaginionych w ZSRR po 17 września 1939 r. Przy sztabie PSZ zorganizował specjalną komórkę dokumentującą martyrologię Polaków w ZSRR w latach 1939–1941. Na jego rozkaz zbieraniem danych o zaginionych oficerach zajął się rtm. Józef Czapski.
Na początku grudnia 1941 r. Okulicki znalazł się w składzie oficjalnej delegacji polskiej, która pod przywództwem gen. Władysława Sikorskiego toczyła na Kremlu pertraktacje z kierownictwem sowieckim. 4 grudnia wraz z gen. Władysławem Andersem i gen. Zygmuntem Szyszko-Bohuszem reprezentował stronę polską na naradzie w sowieckim Sztabie Generalnym, poświęconej realizacji ustaleń podjętych w rozmowach Sikorski–Stalin. Po południu tego samego dnia uczestniczył w obiedzie wydanym przez Stalina na cześć premiera Sikorskiego. W czasie przyjęcia Stalin odkrył podobieństwo między Okulickim i nieznanym rewolucjonistą z Sosnowca, który przed laty pomógł mu w przeprawie przez granicę, po czym z wyreżyserowanym uznaniem odniósł się do kończącego rozmowę komentarza Okulickiego: „Z Łubianki na Kreml niedaleko. Mnie ta droga zajęła pół roku, ale jeżeli przyniesie to korzyść Polsce, to nie będę żałował, że trwała tak długo”.
Sabotowanie ustaleń grudniowych przez władze sowieckie i ciężka sytuacja PSZ spowodowana drastycznym zmniejszeniem racji żywnościowych były głównymi tematami dramatycznych negocjacji między gen. Andersem i płk. Okulickim a Stalinem i Mołotowem, przeprowadzonych na Kremlu 18 marca 1942 r. W obliczu nieustępliwości strony sowieckiej (Stalin nie zgodził się na utrzymanie dotychczasowej puli racji żywnościowych) i wymuszonych na skutek tego ustaleń o częściowej ewakuacji wojska polskiego do Iranu przygnębiająco zabrzmiały ostatnie słowa Okulickiego skierowane do Stalina i oddające głębię rozczarowania strony polskiej: „Dzisiaj nasze marzenia, by tu stworzyć możliwie silną armię i prostą drogą – walcząc – iść do wolnej ojczyzny, rozwiały się”. W drugiej połowie marca 1942 r. Okulicki wraz z gen. Bolesławem Szareckim, naczelnym lekarzem PSZ, i grupą oficerów udał się do Pahlevi w Iranie, by przygotować ewakuację pierwszych grup wojska i ludności polskiej z ZSRR. Po załamaniu się rozmów wojskowych polsko-sowieckich Okulickiemu z dużą trudnością przychodziło wypełnianie funkcji szefa sztabu PSZ. Nadszarpnięte na Łubiance i w Lefortowie nerwy odmawiały mu posłuszeństwa. Kilkakrotnie miał poważne scysje z przydzielonym mu oficerem łącznikowym płk. NKWD Aronem Wołkowyskim, z pochodzenia polskim Żydem, niełatwo znosił też częstą obecność w otoczeniu gen. Andersa wspomnianego już płk. NKWD Kondratiuka.
W efekcie nacisków sowieckich i w porozumieniu z gen. Andersem Okulicki zrezygnował ze swej funkcji i 8 marca 1942 r. objął dowództwo 7. Dywizji Piechoty formującej się w Kermine w Uzbekistanie. Dotychczasowy jej dowódca gen. Szyszko-Bohusz został zamiast Okulickiego mianowany szefem sztabu PSZ. Gen. Szyszko-Bohusz przybył do ZSRR dopiero w sierpniu 1941 r. z Londynu, był więc dla gen. Andersa bardziej wygodny politycznie na tym drugim co do znaczenia stanowisku w PSZ, jako oficer łatwiej akceptowany przez władze sowieckie niż Okulicki. Dotychczasowy szef sztabu mógł wręcz służyć za symbol swą walką we Lwowie, martyrologią w katowniach NKWD, wreszcie lojalną, ale nieustępliwą postawą po sierpniu 1941 r. Zmiana na stanowisku szefa sztabu PSZ, choć została wymuszona przez Rosjan, niewątpliwie była na rękę Andersowi, zwłaszcza w nadchodzącym okresie drażliwych dla obu stron rokowań o prawo wyjścia z ZSRR nie tylko wojska, ale i tych grup polskiej ludności cywilnej, które licznie zgromadziły się wokół obozów PSZ. Stalin, w sytuacji gdy nie udało mu się podporządkować politycznie lub rozczłonkować PSZ, dążył do wypchnięcia polskich jednostek z ZSRR i pozbycia się w ten sposób politycznej przeszkody na drodze do realizacji swych celów strategicznych w stosunku do Polski. Nie robił tego jednak bezpośrednio, ograniczając się do uniemożliwienia polskim jednostkom realnej egzystencji. Te usiłowania zbiegły się z zamiarami Andersa, który również dążył do wyprowadzenia wojska z „nieludzkiej ziemi”, absolutnie nie wierząc w uczciwość polityki Stalina i jego lojalność wobec umów zawartych z Polakami. W tej sytuacji polityczna bezkompromisowość Okulickiego mogła skomplikować rokowania. O przejściu pułkownika na mniej eksponowane politycznie stanowisko dowódcy 7. Dywizji Piechoty zadecydowały więc względy polityczne. Zdaniem gen. Andersa jako szef sztabu PSZ Okulicki był bez zarzutu, co znalazło wyraz w pochwalnej opinii z 16 kwietnia 1942 r.: „Płk dypl. Okulicki, obecny dowódca 7 DP, współpracował ze mną jako Szef Sztabu od pierwszych dni organizacji naszej armii w ZSRR. W tych najcięższych chwilach, kiedy 7 miesięcy współpracy można śmiało policzyć za 7 lat, płk. dypl. Okulicki wykazał tyle niespożytej energii i hartu ducha oraz tyle żołnierskich zalet, jak poprzednio w wojnie 1939 r. i następnie w ZWZ. Ani na chwilę nie zawiódł mego całkowitego zaufania, był wzorem lojalności służbowej i odwagi cywilnej. Cieszę się niezmiernie, że dziękując mu za wielką pomoc wykazaną naszej sprawie, mogę wyrazić całkowitą pewność i wiarę, że taki żołnierz nie zawiedzie nigdy na żadnym stanowisku w pracy dla Polski”.
6 sierpnia 1942 r. ukończona została ewakuacja 7. Dywizji Piechoty z ZSRR do Persji. Po przejściu PSZ z ZSRR na Bliski Wschód 7. Dywizja Piechoty pod dowództwem Okulickiego stacjonowała w Khanaquin w Iraku z zadaniem ochrony pól naftowych. Dopiero tutaj oddziały otrzymały pełne uzbrojenie i umundurowanie, a żołnierzy doprowadzono do zadowalającej kondycji zdrowotnej i fizycznej (w ZSRR często nawet połowa oddziałów leżała powalona epidemią lub wycieńczeniem). W ramach tworzącej się Armii Polskiej na Wschodzie (APW) dowódca 7. Dywizji Piechoty otrzymał trzy zadania: zachować zdolność rozwinięcia jednostki w normalną dywizję piechoty; zbierać i szkolić uzupełnienia dla APW (nie tracono słabej nadziei na dalszy napływ Polaków z ZSRR i dlatego w skład 7. Dywizji Piechoty włączono pododdziały zapasowe z dawnych PSZ w ZSRR i z Palestyny oraz Centrum Wyszkolenia Broni i Służb przerzucone także z Palestyny); zapewnić centralne szkolenie oficerów, podoficerów i podchorążych dla APW.
Wiadomość z kwietnia 1943 r. o odkryciu przez Niemców w Katyniu pod Smoleńskiem masowego grobu kilku tysięcy polskich oficerów zamordowanych wiosną 1940 r. przez NKWD stała się dla Okulickiego wielkim wstrząsem, który decydująco zaważył na jego późniejszych postanowieniach i losach. Zgłosił się ochotniczo na lot do kraju w celu ponownego wzięcia udziału w walce podziemnej z pełną świadomością, że walkę tę zapewne przyjdzie kontynuować pod okupacją sowiecką. Decyzja o odwołaniu Okulickiego z dowództwa 7. Dywizji Piechoty zapadła ostatecznie w czasie inspekcji jednostek APW, dokonanej przez gen. Sikorskiego w dniach 27 maja – 17 czerwca 1943 r. Wizyta ta zakończyła się porozumieniem Sikorskiego i Andersa w sprawie nieustępliwego, niepodległościowego kursu politycznego wobec ZSRR, a symbolem tego pojednania przedstawicieli niechętnych sobie dotąd kierunków politycznych było m.in. odegranie w obecności Sikorskiego legionowej melodii „My Pierwsza Brygada” przez orkiestrę z 7. Dywizji Piechoty. Polecając wykonanie tej melodii, gen. Sikorski żartował, że orkiestra z dywizji Okulickiego musi bez wątpienia ją znać. Oficjalnie przeniesiono Okulickiego do dyspozycji Sztabu NW 26 czerwca 1943 r. Tym samym rezygnował on z kuszących perspektyw objęcia po gen. Stanisławie Kopańskim dowództwa doborowej 3. Dywizji Strzelców Karpackich.
W lipcu 1943 r. gen. Michał Tokarzewski-Karaszewicz, dowódca 6. Dywizji Piechoty, płk Leopold Okulicki, występujący jako dowódca 7. Dywizji Piechoty, oraz mjr Władysław Bobiński, dowódca 15. Pułku Ułanów Karpackich udali się z Bliskiego Wschodu do Londynu jako delegaci APW i wysłannicy gen. Władysława Andersa z zadaniem poparcia gen. Kazimierza Sosnkowskiego przeciw grupie Stanisława Kota i Stanisława Mikołajczyka w okresie przesilenia rządowego po tragicznej śmierci gen. Władysława Sikorskiego. Delegacja przybyła jednak do Londynu za późno (14 lipca, w dniu zaprzysiężenia rządu Mikołajczyka) i zdołała tylko poprzeć w imieniu wojska kandydaturę gen. Sosnkowskiego na naczelnego wodza i opowiedzieć się przeciwko ograniczeniu jego prerogatyw. Po pogrzebie Sikorskiego wysłannicy APW powrócili na Bliski Wschód.
Silna i porywcza osobowość Okulickiego nie pozwoliła mu biernie oczekiwać na przydział bojowy. Ostateczna decyzja o jego przerzuceniu do kraju zapadła podczas powtórnego pobytu pułkownika w Londynie we wrześniu 1943 r. Tym razem propozycja wyszła od naczelnego wodza gen. Sosnkowskiego, jak to później on sam stwierdził w niewysłanym piśmie z 15 marca 1944 r. do gen. Tadeusza Komorowskiego „Bora”, które miał ze sobą zabrać do kraju Okulicki. W ostatnim okresie swego pobytu w 2. Korpusie Polskim, sformowanym z jednostek APW na Bliskim Wschodzie, Okulicki podjął działania mające na celu włączenie oddziałów podległych gen. Andersowi w pomoc krajowi. Zapoczątkował rekrutację ochotników na przerzucenie do kraju i zorganizował ich szkolenie. Od 1 do 28 października 1943 r. był dowódcą Ośrodka Wyszkolenia Specjalnego nr 10 na Środkowym Wschodzie. W końcu października, w związku ze swym zgłoszeniem na lot do Polski, został odwołany do Londynu, przydzielony do Oddziału VI (Łączności z Krajem) Sztabu NW oraz przeznaczony do przeszkolenia spadochroniarskiego i komandoskiego obowiązującego cichociemnych. Od początku listopada 1943 r. do stycznia 1944 r. z upoważnienia Oddziału VI organizował nową placówkę przygotowującą cichociemnych do lotów do Polski – tzw. Bazę nr 10 „Impudent” w Ostuni koło Brindisi we Włoszech (z Brindisi startowały samoloty z ekipami specjalnymi). W Bazie „Impudent”, będącej kontynuacją dawnego Ośrodka Wyszkolenia Specjalnego nr 10, szkolono ochotników zwerbowanych przez Okulickiego w APW na Bliskim Wschodzie. Treningi i praktyczne szkolenie w Ostuni prowadził mjr Kryzar. W styczniu 1944 r. Okulicki został odwołany z dowództwa Bazy nr 10 i ponownie skierowany do Londynu na uzupełniające przeszkolenie spadochroniarskie. Zbliżał się moment przełomowy – przerzut do Polski.
Okulicki odgrywał kluczowe znaczenie w planach naczelnego wodza dotyczących zmodyfikowania struktur polskiej konspiracji w obliczu nieuchronnego przesunięcia się frontu i wkroczenia na ziemie polskie Armii Czerwonej. Konieczność zmiany modelu konspiracji stała się nagląca – ZSRR był dla Polski tylko „sojusznikiem naszych sojuszników”, nie istniały też praktyczne szanse na ponowne nawiązanie stosunków dyplomatycznych, gdyż byłoby to niezgodne ze strategią polityczną Stalina wobec Polski. A biorąc pod uwagę fakt, że alianci zachodni zdecydowanie podporządkowali interesy Polski, a nawet częściowo swoje własne, idei nienagannych stosunków z ZSRR – należy uznać, że Okulickiego znów kierowano na stracony posterunek. Jako specjalny emisariusz naczelnego wodza miał on przekazać w Warszawie punkt widzenia gen. Sosnkowskiego na akcję „Burza” i dopilnować, by KG AK nie realizowała koncepcji powstańczych. Według planów gen. Sosnkowskiego miał też odegrać główną rolę na terenach przyszłej okupacji sowieckiej jako komendant konspiracji wojskowej i koordynator akcji podziemnej. Przeznaczano mu rolę gen. Stefana Roweckiego „Grota” i gen. Tadeusza Komorowskiego „Bora”, lecz w jakże zmienionych warunkach międzynarodowych i wewnętrznych Polski.
Okulicki otrzymał przydział do Komendy Głównej AK (KG AK). W liście z datą 15 marca 1944 r., który miał zabrać ze sobą do kraju, naczelny wódz w następujący sposób rekomendował go komendantowi głównemu AK gen. Komorowskiemu „Borowi”: „Oddawca niniejszego [listu – J.P.] płk. Kobra jest starym żołnierzem Armii Krajowej. Za czasów Pańskiego poprzednika był on kolejno Komendantem Okręgu, Inspektorem, wreszcie Dowódcą Okupacji aż do początku 1941 r. Zaaresztowany i wywieziony do Rosji, siedział w więzieniu do sierpnia 1941, składając dowody mocnego charakteru i tężyzny duchowej. Nie jest on człowiekiem nowym dla AK. Wyznaczam go na jednego z zastępców Pana Generała o zakresie działania, który Pan Generał ustali wedle własnego uznania. Ob. Kobra jest pułkownikiem dyplomowanym. Miał on otrzymać dowództwo dywizji w APW, obecnie walczącej na froncie włoskim. Z przykładną i zasługującą na szacunek gotowością zrzekł się tej perspektywy, aby przyjąć moją propozycję udania się do Kraju, którą uczyniłem wiedząc, jak dalece Kraj odczuwa brak starszych wiekiem, doświadczonych i wykształconych oficerów”.
Przed opuszczeniem Londynu Okulicki spotkał się z naczelnym wodzem gen. Sosnkowskim, który przekazał mu ustne dyrektywy i informacje dla „Bora” oraz starał się go przekonać o niecelowości akcji „Burza” i związanej z nią groźbie dekonspiracji AK w obliczu niebezpieczeństwa sowieckiego. Sądzić należy, że naczelny wódz planował mianowac Okulickiego komendantem organizacji NIE (Niepodległość), którą przygotowywał w kraju na wypadek okupacji sowieckiej już od stycznia 1944 r. odkomenderowany z KG AK płk. August Emil Fieldorf „Nil”, były szef Kedywu KG AK. Ta nominacja (czy też zamiar) gen. Sosnkowskiego nie znalazła jednak odzwierciedlenia w oficjalnych depeszach z kilku raczej nie budzących wątpliwości powodów. Narzucała się oczywistość zachowania w tej sprawie szczególnie starannej konspiracji także przed rządem RP w Londynie. Już wówczas narastały rozdźwięki między naczelnym wodzem gen. Sosnkowskim i dowódcą 2. Korpusu gen. Andersem a premierem Mikołajczykiem, przeradzając się w nieufność czołowych czynników wojska do nieustępliwości Mikołajczyka wobec dyktatu Stalina. Dla gen. Sosnkowskiego ewentualna kapitulacja ówczesnego premiera wobec żądań sowieckich łączyła się automatycznie m.in. z dekonspiracją przygotowań związanych z zagrożeniem sowieckim. Z tego powodu poczta powierzona Okulickiemu z przeznaczeniem dla KG AK zawierała materiały nieuzgodnione z rządem, a dotyczące konspiracji antysowieckiej i organizacji NIE. Korespondencja ta do dzisiaj pozostaje nieujawniona (czy też raczej: zaginiona). Pułkownik zabierał do kraju, oprócz standardowego wyposażenia cichociemnego, także nowe szyfry do łączności między KG AK a naczelnym wodzem i dowódcą 2. Korpusu Polskiego gen. Andersem. Nowe szyfry miały, wedle zamiarów gen. Sosnkowskiego i gen. Andersa, ze względu na wspomniany wyżej konflikt z premierem Mikołajczykiem uniemożliwić czynnikom rządowym wgląd w korespondencję z KG AK.
25 lutego 1944 r. płk Okulicki przybył na stację wyczekiwania w Brindisi na lot do kraju. Tu otrzymał wspomnianą już wyżej depeszę z 15 marca 1944 r. gen. Sosnkowskiego do gen. Komorowskiego „Bora”, w której mianował Okulickiego jednym z dwóch zastępców komendanta głównego AK. W rzeczywistości było to jednak nieporozumienie zawinione przez „londyńskich” sztabowców, w strukturze AK bowiem takie stanowiska nie istniało. Na szczęście po konsultacji z Oddziałem VI Sztabu NW gen. Sosnkowski zdążył jeszcze przed odlotem Okulickiego unieważnić swoją nominację (depesza do Brindisi z 9 maja 1944 r.) i desygnować Okulickiego na stanowisko zastępcy szefa sztabu KG AK lub komendanta Okręgu. Okulicki lojalnie i cierpliwie ustosunkował się do tego zamieszania; pismo z 15 marca pozostawił na stacji w Brindisi i 16 maja oddepeszował do gen. Sosnkowskiego: „Jestem gotów do odlotu dla pracy, jaką w Kraju ustali dla mnie Dowódca Armii Krajowej. Mogę zapewnić Pana Generała, że żadnych trudności swą osobą nie sprawię”. To jeden z wielu dowodów na to, że pułkownik w stosunkach służbowych nigdy nie pozwalał sobie na nielojalność.
Płk. Okulicki („Kobra”, „Kobra 2”) został zrzucony do Polski w nocy z 21 na 22 maja 1944 r. na lądowisku „Kos” koło Wierzbna, 24 km od Krakowa (operacja „Weller 29”). Po skoku nabrała mocy obowiązującej nominacja Okulickiego do stopnia generała brygady (22 maja 1944 r.). Powrót do kraju traktował on jako ciąg dalszy lwowskiego rozdziału swej służby konspiracyjnej, o czym świadczą na przykład przybrane pseudonimy.

Wstecz
Drukuj
Generuj plik PDF
Poleć stronę znajomemu